Uff, będę wracał do pisania po długim okresie bezczynności. Bezczynność to była pozorna, ale dla wszystkich oczekujących mam wiadomość, że kolejne wpisy będą się pojawiać. W najbliższym czasie przewiduję migrację na nowy adres, a to po to, by wspomóc trochę projekt pierwszej podróży dookoła świata na rodzinnym katamaranie napędzanym wyłącznie energią słoneczną. Ale na razie pozostajemy tu.
Read the rest of this entry »
Dawno, dawno temu, gdy byłem jeszcze ambitnym studentem z błyszczącą na horyzoncie karierą naukową, sprawdzałem jakie możliwości niesie ze sobą zastosowanie ówczesnego krzyku naukowej mody, czyli teorii chaosu do interpretacji dzieła literackiego. Do literatury jakoś ta teoria mi nie pasowała, do życia jednakoż niektóre elementy i owszem. Najbardziej nośna i prawdziwa wydaje mi się teza, że każdy porządkuje swój chaos jednostkowy, co daje mu złudzenie porządku ogólnego, porządku rzeczy, że pokuszę się o lekką nadinterpretację. Dziś będzie o tym, jak ja uporządkowałem swój chaos jednostkowy w pierwszych tygodniach pobytu w najpiękniejszym z krajów.
Read the rest of this entry »
Pamiętacie ten wierszyk służący do zadawania wyrafinowanej śmierci kwiatkom? Pamiętacie. Każdy pamięta. Ten wpis będzie trochę inny, autotematyczny, żeby zamknąć jeden rozdział, a otworzyć inny. Na razie zatrzymuję się w opisywaniu rosyjskiej codzienności, żeby skupić się na sprawach duchowych, na kulturze, sztuce, fenomenie zwanym rosyjską duszą. Ale to za chwilę, a teraz…
Read the rest of this entry »
Uff, przerwa była długa. Mam nadzieję, że się już taka nie zdarzy. Mamy połowę maja, więc Rosja już powoli wytrzeźwiała po majowych świętach. Tak to jakoś jest, że święta niby dwa, a hiatus (że użyję dziwacznego określenia) pomiędzy nimi dosyć spory, a jak Matuszka długa i szeroka, od końca kwietnia do połowy maja wszyscy świętują i świętują, a załatwienie jakiejkolwiek sprawy oficjalnej graniczy z cudem.
Zapraszam wszystkich do lektury drugiej części Subiektywnego przewodnika… na łamy psz.pl. Tym razem pojawia się kilka szczegółów nieujętych w moich blogowych wspomnieniach, m.in. wyczekiwane przez Sebastiana świńskie łby. Oczywiście zachęcam do głosowania
.
Artykuł można przeczytać tutaj.
Moi drodzy, ostatnio nękają mnie rozliczne kłopoty i stąd niejakie zwolnienie w spisywaniu moich przemyśleń i wrażeń. Obiecuję wszystko nadrobić już niedługo, bo jakoś tak chyba wszystko zmierza do szczęśliwego rozwiązania, a wiadomo, jak kłopotów mniej, pisze się lepiej.
Od dziś można sobie poczytać po rosyjsku. Wystarczy kliknąć odnośnik tutaj lub w zakładce Читай по-русски.
Jeśli chcecie zaprosić do czytania Waszych rosyjskojęzycznych znajomych to się nie krępujcie. Polskich znajomych też zapraszajcie.
A może znacie kogoś, kto mi pomoże przy tłumaczeniu na angielski, już mi się ludzie pytają, a ja czasu nie mam, niestety.
Póki co tylko pierwszy wpis, ale trzy następne już na ukończeniu, więc nie znacie dnia ani godziny…
No i w rosyjskiej wersji jest zdjęcie Czapajewa!
Tytuł jest wolnym cytatem z jednego z pierwszych listów Feliksa Dzierżyńskiego z zesłania do Kirowa. To już wiele mówi o mieście i jego klimacie. Jeśli dorzucimy do tego fakt, że biskup Krasiński, zesłany tu po powstaniu listopadowym przez całą, trwającą prawie dziewięć miesięcy zimę, nie wychodził z domu, to powoli obraz zacznie nabierać kolorów.
Ten list znam dzięki kirowczanom, historię biskupa też. Oni są dumni z tego, że mieszkają tam, gdzie inni nie dają rady. Dziś na prośbę mojej szkolnej koleżanki druga część informacji o mieście.
Read the rest of this entry »
Pochwalę się Wam, że zaliczono mnie niedawno w poczet autorów Portalu Spraw Zagranicznych i właśnie ukazał się tam mój pierwszy tekst. W zamierzeniu to ma być cykl o współczesnej Rosji prowincjonalnej. Zapewne znajdziecie w nim kilka rzeczy, które pisałem już tutaj, ale inaczej ujętych. Artykuł rządzi się wszak swoimi prawami. Zapraszam do lektury i oceniania. Na 5 rzecz jasna
Artykuł można przeczytać tutaj.





Najnowsze komentarze